Towarzystwo Przyjaciół Koniecpola - Koniecpol Zamkowa 27

Koniecpol, 19.10.2011

W dwudziestą rocznicę likwidacji PGR

19 października 1991 roku wydano Ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami Skarbu Państwa. Na jej podstawie rozpoczął się proces likwidacji Państwowych Gospodarstw Rolnych. Ich majątek został przekazany Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Czy dziś wiemy co to były PGR? Zapewne wielu z Państwa pamięta tamte czasy… Jak tylko władza ludowa okrzepła (12 lutego 1949 r.) na podstawie Ustawy o utworzeniu Państwowych Gospodarstw Rolnych z 1.01.1949 r. przystąpiono do organizowania PGR. Tworzono je głównie na bazie przejętych majątków ziemskich. Idea parcelacji tych majątków nie była jednak nowa. Zrodzony w drugiej połowie XIX wieku ruch ludowy zakładał przeprowadzenie tzw. reformy rolnej – tj. odebranie większości ziemi wielkim właścicielom (szlachcie) i rozdanie jej bezrolnym i małorolnym chłopom. Idee te kontynuowane były w okresie II Rzeczypospolitej. Ustawa z 1920 roku przewidywała parcelację wielkich majątków ziemskich za odszkodowaniem w wysokości połowy ich rynkowej wartości. Nie została jednak zrealizowana. Jej kolejna wersja z 1925 roku zakładała przymusowy wykup ziemi obszarniczej, z pełnym odszkodowaniem w momencie przekazania ziemi. Do 1939 roku chłopi przejęli zaledwie 2560 ha ziemi obszarników. Realizacja idei reformy rolnej przedstawiała się więc mizernie. Dopiero po wojnie na mocy Dekretu o Reformie Rolnej wydanego przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego przystąpiono do parcelacji gospodarstw o powierzchni powyżej 50 ha i powyżej 100 ha na ziemiach zachodnich. Powstające PGR przybierały różne formy: ZR – zakłady rolne, PGO – państwowe gospodarstwa ogrodnicze, GHZ – gospodarstwa hodowli zarodowej i wiele innych. Podlegały Ministerstwu Rolnictwa, ale były również takie, które podlegały Ministerstwu sprawiedliwości – PPRol. W nich pracowali więźniowie. Były nawet Wojskowe Gospodarstwa Rolne podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Całą Polskę pokryła sieć Państwowych Gospodarstw Rolnych. Niektóre z nich były rentowne, część po uwzględnieniu dotacji, a pozostałe nie przynosiły dochodu. Należy jednak podkreślić, że prawie wszystkie PGR pełniły wiele funkcji społecznych, które nie mogły być dochodowe, np.: prowadzenie przedszkoli, szkół, świetlic, klubów. Zajmowały się także budową mieszkań, dróg, prowadzeniem melioracji, itp. Niektóre produkowały na eksport. Warunki pracy w PGR były początkowe trudne. Pracowano w nich od świtu do zmierzchu. Dopiero w latach 60. skrócono dzień pracy do 8 godzin. PGR przypominały pod wieloma względami folwarki. Miały np. swoich zarządców. Jednym z takich organizatorów gospodarstw rolnych w formie spółdzielni na naszym terenie był Jerzy Olszewski. Potrafił dostosować się do panujących wówczas warunków i nieźle gospodarować.

Jerzy Olszewski urodził się w Chrząstowie 27 marca 1921 roku. Rodzice - Mieczysław i Zofia prowadzili gospodarstwo rolne. W siódmym roku życia rozpoczął naukę w szkole powszechnej i po ukończeniu 6-ciu klas w 1934 r. zdał egzamin do Państwowego Gimnazjum im. H. Sienkiewicza w Częstochowie. Po jego ukończeniu w 1938 r. rozpoczął edukację w Państwowej Szkole Budownictwa Lądowego i Wodnego w Warszawie.

Po klęsce wrześniowej w 1939 r. Jerzy Olszewski wstępuje do Związku Walki Zbrojnej, by podjąć nierówną walkę z okupantem. Po złożeniu przysięgi w dniu 1 grudnia 1939 r. bierze czynny udział w organizowaniu placówki nr 28 w Chrząstowie, która w okresie późniejszym stanie się silnym zapleczem technicznym wszystkich grup leśnych operujących nad Pilicą w rejonie Koniecpola i Chrząstowa. Kursuje między Chrząstowem i Warszawą przewożąc krótką broń i amunicję. Pomaga w organizowaniu oddziału minerów przy placówce nr 28 i w jego zaopatrzeniu w materiały wybuchowe. Do produkcji min wykorzystują pociski armatnie sprowadzane z Lisiej Góry koło Bystrzanowic pozostawione tam przez polską artylerię w 1939 r. Bierze udział w bezpośredniej walce z okupantem uczestnicząc w bitwie pod „Łęgiem” koło Teresowa oraz w akcjach na skład maszyn fabryki wojskowej w Chrząstowie i na magazyny niemieckie w Koniecpolu. W styczniu 1944 roku, w czasie pacyfikacji kieleckiego, zostaje aresztowany przez żandarmerię niemiecką i wtrącony do więzienia w Kielcach, skąd zostaje odbity w wyniku akcji podziemia.19 lutego 1944 r. zawiera związek małżeński. W maju i czerwcu 1944 r. bierze udział w wysadzeniu dwóch niemieckich pociągów wojskowych na odcinku Koniecpol-Włoszczowa. W dniu 6 sierpnia 1944 roku pod Mełchowem podczas przygotowywania oddziałów Armii Krajowej do udziału w marszu na Warszawę uległ groźnemu wypadkowi. Postrzał w staw biodrowy stanowił zagrożenie życia. Konieczna była operacja wyłuszczenia – Jerzy Olszewski w 24 roku życia stracił lewą nogę. W dniu 17 stycznia 1945 r. wolność zastała go w łóżku gorzelni w Ludwinowie. Już 1 stycznia 1946 roku podejmuje pracę w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej we Włoszczowie i obejmuje nadzór budowlany na terenie gmin: Chrząstów, Secemin, Lelów. Pracuje na tym stanowisku do 1958 roku. W międzyczasie, w ramach czynów społecznych, organizuje elektryfikację następujących miejscowości naszego regionu: Chrząstowa, Niwy, Luborczy, Ulesia, Raczkowic, Kolonii Raczkowice, Cielętnik, Sekurska. Pod jego kierunkiem zostaje wybudowanych 20,5 km sieci niskiego napięcia. Powszechny plan elektryfikacji wsi został w ten sposób wyprzedzony o wiele lat.
W dniu 3 listopada 1958 roku zostaje pracownikiem, a od 1 stycznia 1959 roku członkiem Rogaczewskiej Spółdzielni Produkcyjnej (RSP). Bierze na siebie wiele trudnych zadań. Jako kierownik cegielni, w prymitywnych warunkach, wyprodukował milion sztuk cegły tak potrzebnej w latach powszechnej odbudowy kraju. Pomaga postawić na nogi rolnictwo. Kieruje akcją zorganizowania 6-ciu kamieniołomów w okolicy Janowa. Organizuje spółdzielczy warsztat remontowo-inwestycyjny. Zakupionymi w składnicy złomu i wyremontowanymi we własnym zakresie 8-ma ciągnikami i 16-ma przyczepami dostarczają 300 000 ton kamienia na drogi powiatów: radomszczańskiego, częstochowskiego i włoszczowskiego. Pozyskane w ten sposób środki przeznaczono na spłatę zadłużeń i unowocześnienie spółdzielni. W tym samym czasie kieruje budową nowoczesnej brojlerni. Wyniki produkcyjne uzyskane w 1966 roku stawiają ją na II miejscu w woj. łódzkim. Uruchomiona obora na 60 sztuk krów z obustronnym pochodzeniem jest najlepszą w 1967 r. w woj. łódzkim. Pod kierunkiem Jerzego Olszewskiego powstają przed 1966 r.: sad śliwkowy, wiaty, cieplarnie do upraw warzyw. Zostają utwardzone drogi wewnętrzne i ogrodzony teren RSP. W 1967 roku Jerzy Olszewski zostaje przewodniczącym Rogaczewskiej Spółdzielni Produkcyjnej. W tym samym roku przejmuje upadłe gospodarstwa po RSP Olbrachcice i Garnek. Organizuje w nich przetwórnię owocowo-warzywną, tartak i brojlernie. W tych ostatnich produkcja kurczaków dochodzi do 180 tys. sztuk rocznie. Niestety ten tytan pracy zapada na zdrowiu, w 1969 roku rezygnuje ze stanowiska przewodniczącego, a 31 maja 1970 r. w ogóle z pracy. Odpoczywa...

15 września 1973 roku jeszcze raz staje do walki - próbuje zorganizować spółdzielcze gospodarstwo rolne w Łysinach. Zostaje jego przewodniczącym, na początek buduje drogę dojazdową, potem sprowadza gotowe prefabrykaty z których powstaje budynek na 250 sztuk bukatów. Adaptuje stary budynek pod produkcję kolejnych 50 sztuk. 30 marca 1976 roku kończy pracę w spółdzielni. Udziela się w Związku Bojowników o Wolność i Demokrację w Koniecpolu, jest członkiem zarządu Koła Związku Inwalidów w Szczekocinach oraz przewodniczącym komisji rewizyjnej Miejsko-Gminnego Komitetu ZSL w Koniecpolu. Pisze wiersze:

Przyjedź nad Pilicę, gdy już noc zapada…

Przyjedź nad Pilicę, gdy już noc zapada
I zmierzch wśród szuwarów, hen, gdzieś zstępuje, -
- Między olchami i krzakami wiklin się skrada, -
- Dzień się jeszcze broni - resztę sił szykuje, -
Do walki - kontury na szuwarach legły, wodzie -
- Podmuch wiatru pomarszczył ostre jeszcze cienie,
Jakby cień wydłużały i martwej przyrodzie
Dały prawo życia - mocy uwielbienie!
- Cień gra na wodzie - jak fata morgana
I szept liści olszyn, co w zadumie stoją
I ten szelest tataraków, co jakby nagrana
Serenada zachodu, co urwać się boją.
Jak Szopen dźwięków - melodii, rytmu utracić, -
- Zmieszać z zapachem traw i by nie stracić
Wątku czaru nadpilickiego dnia – wiatru tchnienia
I sensu narodzin, trwania i zgonu dnia,
A potem tej nocy parnej, co jak chwila mgnienia -
Jak barwy kory starej sosny, pochylonego pnia
Topoli…
Co wiekiem przyciskana, nad rzeką się chyli,
- Co jak łan pszenicy, czeka na kosiarzy, -
Chociaż wzrok już osłabł, lecz ucho nie myli
I woń dojrzałego zboża - radość dla żniwiarzy,
Poetów, malarzy...
I dla Was, co chcecie ujrzeć, te mgły nasze
Zwiewne - raz jeszcze u nas w kraju, lecz pod niebem
Polskim, co pachnie, lasem, łąkami i co Wasze
Serce tak łaknie i z nami je kocha i chlebem
Polskim, pachnącym jak zorzą...
I rodzinnym domem i naszymi wsiami
Rozsianymi aż na północ - do naszego,
Też polskiego morza!...

JOL
Koniecpol nad Pilicą, dnia 15 czerwca 1979 r.

To piękno czyste, bez skazy...

Przez otwarte okno, pracę huty słyszę,
- Przetoki, stuki stali, gwizdy, dźwięki, krzyki,
A wiatr, co samotną brzozą przed mym oknem rusza,
Pokój napełnia szelestem, co jak muzyki
Szopena na mnie działa i chwilami wpada
W rytm poloneza! - Księżyc, co od zachodu
Zataczając koło, szuka miejsca , układa
Się na dzień do snu, zaprawiony za młodu
W pilnowaniu tego, co słońce wraz z Bogiem
Do życia powoła, ożywi, pomnoży...
- Zazieleni skiby, co człowiek żelaznym pługiem
Od wieków odwraca i warunki tworzy
Do utrzymania w mocy prawa przyrody
Nieodwracalne, jak wieczna i nieprzemijająca
Jest wędrówka księżyca, co chciwy przygody
Niby ucieka, lecz wiecznie goni do słońca,
Bo bez jego blasku, żyć długo
Nie może!...
To tak jak z moją duszą, gdy ołówek rzucę
I myślami odrywam się od ludzi, ziemi,
- Staram się zapomnieć, choć pieśń skoczną nucę,
- Chociaż odpycham od siebie wspomnienia - nie zmieni
Mnie nic! - Wszystko bowiem, co piękne i naturą tchnie,
Co ciągnie i pcha, co emocją kusi, kręci,
- Fantazji dodaje, - za serce bierze mnie
I pomaga zapomnieć o trudzie, co mnie nęci,
By stać się cząstką mocy i nieba bezmiaru,
- Za ołówek się biorę i sobą się staję -
- Nurt słów mnie porywa, od cieni odrywa
I płynę wśród gwiazd oceanów -
Głęboko gdzieś w dole, już małe są kraje
- Tęsknota mnie cofa, lecz piękno porywa
I ten głos anielskich organów!...
I tam chciałbym zawisnąć w pobliżu księżyca,
By z jego cienia, tarczę widzieć słońca,
By stamtąd do Was długi list napisać,
Lub wierszem opowiedzieć, bez tytułu, końca,
To piękno czyste - bez skazy -
Bez ludzkich i ziemskich grymasów!...

JOL
Częstochowa – szpital, dnia 04 czerwca 1979 r.

2 sierpnia 1981 roku Jerzy Olszewki umiera.

Być może, dziś, z tych rajskich ogrodów, gdzieś tam z okolic Księżyca spogląda Jerzy Olszewski na swoje ziemskie gospodarstwa – na Rogaczew, Olbrachcie, Garnek, Łysiny, Chrząstów... Jest znów tyle do zrobienia!!!

Danuta Zawadzka
Jerzy Zakrzewski